Ślub

2Ola przechodzi delikatnie chorobę na szczęście bez temperatury, więc pocieszyła mnie, że jednak będzie mi dotrzymywać towarzystwa na ślubie Jacka i Laury. Mi jest już lepiej, więc na ślubie pojawię się przynajmniej bez temperatury i bólu gardła. Został mi tylko kaszel oraz lekki katar. Ojciec za to przybył w fatalnym stanie. I tak samo jak ja, najprzód lekarz a potem zwolnienie z roboty oraz leżenie w łóżku. Przy tym wszystkim matka jeszcze się trzyma najlepiej z nas wszystkich. Pewnie się uodporniła przez tyle lat na nasze choroby. Państwo Młodzi na szczęście zdrowi, tylko Jacek wysłał mi sms-a, że katar ma, lecz nic poza tym. Jeśliby Laura zachorowała byłoby gorzej, przecież jest w ciąży, natomiast z tego co słyszałem nie można wtedy brać wszystkich medykamentów. Za trzy dni ślub oraz wesele, Jacek mówi, że odczuwa aktualnie lekki stres. Boi się, że strzeli jakąś gafę, albo coś nie wypali. Pocieszam go jak mogę, ale wiadomo łatwo się mówi jeśli to się nie dotyczy drugiej osoby. Ale zaraz, ja również mam napięcie tylko może nie takiej wagi.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.